wtorek, 28 lipca 2009

Brahdelt rozdaje

i jak tu sie nie skusic



Serdecznie gratuluję Brahdelt i marzę o wygranej. Planujemy remont naszego M i mam ochotę na te kolory w nowym salonie. Oj bardzo bardzo. No cóż może mi się uda :)

czwartek, 23 lipca 2009

Byliśmy na spływie

Bardzo lubimy ten rodzaj wakacyjnego wypoczynku (tak się zresztą poznaliśmy z moim mężem,),ale pływanie z małymi dziećmi to całkiem inna bajka. Tuż przed wyjazdem, kiedy pakowałam wszystko, planowałam, co będziemy jeść i jak spać, miałam ochotę zrezygnować z wyjazdu. Wydawało mi się, że robimy coś kaskaderskiego. Jednak teraz, kiedy jestem już po , mogę powiedzieć, że warto próbować tego, co początkowo wydaje się nieosiągalne., warto odkrywać nieznane i podejmować ryzyko. Z takich rzeczy czerpie się radość i satysfakcję :)

A jak było?

Dzieci były zachwycone, canoe pomieściło wszystko, co chcieliśmy w nim zmieścić, pogoda dopisała, a rzeka (Krutynia) była idealna na pierwszy raz w naszym czteroosobowym składzie.








100% kontaktu z naturą, czyli to, co uwielbiam.

poniedziałek, 6 lipca 2009

Wakacyjnie

Wakacje wybitnie nie sprzyjają blogowaniu. Jest leniwie, gorąco, kwiaty bezustannie domagają się wody, dzieci lodów i spacerów, brudy prania, a wyprane i wysuszone rzeczy wiadomo czego, ale wracając do tematu...
Szczęśliwie zaliczyłam już pierwszy wakacyjny wyjazd. Razem z dziećmi i innymi mamami wyjechałam do Rowów. W sumie było nas 5 mam i 10 dzieci, a w porywach nawet więcej. Fajnie tak :) Atrakcji nie brakuje (nawet ospa moją Kasię trafiła).

Okazało się też, że w tym samym czasie w Rowach była Dziunia, ale spotkanie nie było nam pisane, a szkoda, szkoda.



Chciałabym opowiedzieć Wam o Bałtyku w czerwcu. Jest trochę jeszcze niegościnny, wietrzny i sztormowy, ale cudowny, naprawdę zachwycający. Fale, piach, klimat, brak ludzi, ograniczona liczba straganów z byle czym to jest to, co uwielbiam. Polecam.

A oto migawki z wyjazdu.